Arrow
Arrow
Ślężański Ośrodek Kultury, Sportu i Rekreacji
  • BiP
  • RSS
  • Facebook
  • Youtube
Kalendarium wydarzeń
Listopad
« październikgrudzień »
12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930
Wczytuję dane...
Newsletter

Recenzje

Marilyn Monroe FRAGMENTY wiersze, zapiski intymne, listy. Wydawnictwo Literackie, 2011

Czarująca i zmysłowa. Piękna i pożądana. Ikona. Najsłynniejsza w świecie blondynka, która samym swym uśmiechem rozpalała tłumy. Marilyn Monroe, hollywoodzka wizytówka i medialny gadżet wszechczasów. Cudowny obraz, jakże niepełny i skłócony ze smutkiem jej nagłej śmierci, ciągłej walki ze sobą i samotności. Sięgnęłam po „Fragmenty” z ciekawości, zupełnie nie spodziewając się tego, jak bardzo ta książka zbliży mnie do prawdziwej osoby, jaką była Marilyn. Czytając intymne zwierzenia i przemyślenia, które od czasu do czasu zapisywała w kalendarzach, zeszytach, czy nawet na zwykłych kopertach, poznałam osobę zupełnie różną od tych, które zwykle grała. Zakodowany w nas obraz trzpiotowatej piękności o niezbyt wybujałym intelekcie, staje tu w zupełnej sprzeczności z jej intensywną potrzebą ciągłego rozwoju, ze świadomością własnych ograniczeń i obsesyjnym wręcz strachem przed utratą tego, co było sensem jej życia – aktorstwa. Czy wiecie, że Marilyn Monroe uwielbiała czytać? Wprost pochłaniała książki i to zarówno klasyków, jak i pisarzy jej współczesnych. Kochała także poezję, co więcej – sama ją pisała. Choć nie miała klasycznego wykształcenia, Marilyn wciąż nad sobą pracowała. Pogłębiała wiedzę chodząc na prywatne lekcje, studiując i zdobywając dyplom. Jednocześnie, głęboko świadoma swej seksualnej witalności, w pełni z niej korzystała, wikłając się przy tym w związki i romanse, przynoszące zwykle rozczarowanie. Była wesoła i smutna, słodka i gorzka, niedościgniona i prozaiczna. Uwielbiana przez wszystkich, tak naprawdę wciąż czuła się opuszczonym dzieckiem, o którego uczucia nikt nie dba. Zagubiona, szukała pomocy w psychoanalizie: „ludzie chcą dotrzeć na księżyc, ale bijące serce bliźniego zdaje się ich nie interesować” – pisała w liście do swojego psychoanalityka, dr Greensona. Zdaje się jednak, co wynika z jej uwag, że sama psychoanaliza także nieźle jej zaszkodziła. Marilyn miała plany. Chciała dalej grać, rozwijać się jako aktorka i – co było nowatorskie jak na tamte czasy – jako producentka. Nie sprawiała wrażenia osoby, która targnie się na własne życie. Jednak, jak mawiała, każda historia ma dwie strony. Może więc zakończenie swojej naprawdę napisała sama? Marilyn Monroe, niedokończony poemat XX wieku. JL /Książka w zasobach Biblioteki Publicznej w Sobótce/   ... | Czytaj więcej

wydarzenia

ważne

25/11
Listopad z badmintonem Czytaj więcej

wydarzenia

ważne

24/11
Koncert zespołu Pelton Czytaj więcej

wydarzenia

ważne

28/08
INFORMACJA – uruchomienie Biblioteki po przerwie Czytaj więcej